Przejdź do treści

Ładowanie...

Przedsiębiorcze Trójmiasto
  • Wydarzenia
  • O nas
  • Blog
Dla członkówWpadnij na Kawę

Ładowanie...

Dostawaj newsy

Gadamy szczerze o biznesie. Bądź na bieżąco z paczką!

O nas

  • Nasza misja
  • Zespół
  • Historia

Wydarzenia

  • Wszystkie wydarzenia
  • Spotkania
  • Warsztaty
  • Konferencje

Społeczność

  • Blog
  • Eksperci
  • Historie sukcesu
  • Dołącz do paczki
  • Sponsorzy
  • Kontakt

Kontakt

  • Formularz kontaktowy
  • Współpraca
  • Media

Nasza paczka

Paczka przedsiębiorców z Trójmiasta

© 2026 Przedsiębiorcze Trójmiasto. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Polityka prywatnościWarunki użytkowania
Wpadnij na Kawę
  1. Strona główna
  2. Blog
  3. „Musisz robić koszty" i inne mity, które kosztują cię najwięcej

„Musisz robić koszty" i inne mity, które kosztują cię najwięcej

Marta Nowicka
26.08.2026
„Musisz robić koszty" i inne mity, które kosztują cię najwięcej

Największy mit o jednoosobowej działalności, ten wałkowany na każdym TikToku, brzmi: musisz robić koszty, żeby płacić niższy podatek. Łukasz rozbraja go historią sąsiada, który pod koniec roku oznajmił, że „musi narobić kosztów", więc kupuje auto. Po co? Żeby zamiast 32% zapłacić 12. Pytanie Łukasza było proste: potrzebujesz teraz tego samochodu? Nie bardzo. Czyli chcesz wydać 200 tysięcy, żeby zaoszczędzić 15 na podatku.

I to jest sedno. Koszt to procent od pieniędzy, które już zarobiłeś. Jeśli wydajesz więcej, niż oszczędzasz na podatku, to nie jest optymalizacja, tylko strata. Wrzucanie kosztów ma sens tylko wtedy, gdy i tak planowałeś dany zakup - wtedy przyspieszenie go na przełom roku bywa rozsądne. Reszta to pułapka.

To druga rozmowa z Łukaszem (prowadzi biuro rachunkowe obsługujące jakieś 600 klientów), tym razem o tym, jak naprawdę wygląda JDG od kuchni.

VAT: nie zawsze go chcesz

Drugi mit: „muszę zarejestrować się do VAT-u, bo wtedy wszystko wrzucę w koszty i odliczę". Nieprawda. Przy działalności usługowej - gdzie pracujesz głową, nie magazynem - bycie vatowcem często się nie opłaca. Do 240 tysięcy rocznie masz zwolnienie podmiotowe, a jeśli jesteś np. programistą z jedną fakturą i bez zakupów, lepszej opcji niż ryczałt bez VAT-u po prostu nie ma - i księgowość prostsza, i polskim kontrahentom łatwiej (przelewają ci dychę, a nie 12 300).

VAT ratuje tyłek w odwrotnej sytuacji: masz dużo zakupów zagranicznych (Google, narzędzia, adsy). Wtedy bez VAT-u do każdej stówki dokładasz 23 zł.

Gdzie kończy się księgowy, a zaczyna doradca

W jakichś 90% przypadków księgowy pomoże ci wybrać formę opodatkowania i ogarnąć standardową działalność - bo robi te operacje setki razy. Ale jeśli trafisz na księgowego, który w każdej sytuacji jest pewien tego, co doradza, ma ci się zapalić czerwona lampka. Księgowy to nie doradca podatkowy, który na co dzień pracuje z trudnymi przypadkami i wie, jak cię zabezpieczyć.

Łukasz pokazuje to na przypadku klienta sprzedającego produkty cyfrowe osobom fizycznym poza Unią - działalność dobiła do kilku milionów obrotu. Doradca podatkowy przygotował interpretację, że tę sprzedaż można rozliczać bez VAT-u. Przyszła kontrola, spytała „czemu nieowatowana?", zobaczyła interpretację i odpuściła. Gdyby jej nie było, urząd skorygowałby wstecz pięć lat i naliczył 23% VAT od paru milionów - a to potrafi skutecznie wykluczyć z biznesu. Reguła: im większa skala i im większa potencjalna szkoda ze złej decyzji, tym pewniej idź do doradcy. Przy fakturze na kilka tysięcy i ryzyku 500 zł nie ma się czym przejmować.

Kiedy JDG przestaje się opłacać

Trzy sygnały, że czas pomyśleć o spółce. Pierwszy - skala i składka zdrowotna: przy dużym dochodzie na liniowym te 9% robi się poważną kwotą, a w spółce z o.o. ten obowiązek odpada. Drugi - wspólnicy: najpopularniejsza forma umowy to wciąż „przybicie piątki", a Łukasz spotyka founderów, którzy „mają spółkę"… u kolegi na JDG. Przy większej skali to proszenie się o kłopoty. Trzeci- finansowanie i exit: na JDG odpowiadasz całym majątkiem (bank przypomni ci o tym przy leasingu na fabrykę), a inwestor do jednoosobowej działalności po prostu nie wejdzie.

Koszty, na które skarbówka patrzy pierwsze

Kilka klasyków, które warto znać:

  • Remont mieszkania. Przeznaczenie pokoju na działalność jest okej, ale 50 tysięcy za remont kuchni i łazienki u prawnika bez nawet umowy o części mieszkania - pani Halina z urzędu tego nie kupi („agenci jadą w komputerze, nie tańczą panu w kuchni").

  • Paliwo. Klasyk: klient brał lewe faktury ze stacji, aż kontrola krzyżowa wykazała sześć tankowań jednego dnia w odstępie 15 minut. Skończyło się na korektach - mogło na zarzutach karno-skarbowych.

  • Luksusy. Smartwatch przejdzie (dzwonisz, sprawdzasz powiadomienia). Rolex za 150 tysięcy jako „narzędzie pracy" to materiał na śmieszne filmiki, nie na koszt.

  • Odzież i reszta. Garnitur wchodzi tylko z naszywką firmową; ekspres do kawy bez biura, zespołu i miejsca prowadzenia działalności - słabo; codzienne jedzenie z Glovo - ślisko (choć obiady z kontrahentami to standard).

Do nietypowych kosztów trzymaj dowody: notatkę, a najlepiej maila z ustaleniem spotkania albo zdjęcie z kontrahentem. Kontrola może sięgnąć pięć lat wstecz, a drobne koszty przez 60 miesięcy sumują się w konkretny podatek.

Trzy rzeczy, które robią księgowość bezstresową

Na koniec Łukasz sprowadza całą współpracę z biurem do trzech nawyków:

  1. Interesuj się swoją księgowością. Nie musisz znać przepisów - masz mieć świadomość, że to jeden z twoich obowiązków, nie „coś, co robi księgowy".

  2. Dostarczaj dokumenty w terminie i utrzymuj porządek. Bo „lista braków na 150 pozycji" na koniec roku morduje podatkowo i blokuje leasing czy kredyt.

  3. Czytaj maile — od księgowego i z urzędu. Klient, który ignoruje komunikację, budzi się 20 kwietnia zaskoczony, że ma zrobić PIT (na 17 wcześniejszych maili nie odpowiedział). A pisma z urzędu skanuj od razu: brutalne zajęcie konta zdarza się rzadko i zawsze poprzedza je korespondencja, którą ktoś zwyczajnie przeoczył.

I pointa, która uspokaja: urząd skarbowy nie chce cię zniszczyć. Z ludźmi w urzędach naprawdę da się dogadać - pod warunkiem że sam nie chowasz głowy w piasek.

To był kolejny odcinek serii księgowej w ramach #rozmowybezkija. Kto potrzebuje konsultacji - Łukasz zaprasza do swojego biura:)

Gadamy o tym na każdej Kawie. Wpadnij za darmo — zero zobowiązań.

Wpadnij na Kawę →

Pełne nagranie

Ten wpis to skrót — pełną rozmowę obejrzysz na naszym kanale YouTube.

Subskrybuj kanał
Kategorie:
Księgowość
Marta Nowicka

Marta Nowicka

Dobry duszek :) • Przedsiębiorcze Trójmiasto

Zobacz profil ekspertaProfil członka

Poprzedni

Ratujesz czy szkodzisz? Pierwsza pomoc po nowemu

Następny

Twoje AI jest tak dobre, jak dane, które mu dajesz

Chcesz więcej takich rozmów?

Dołącz do paczki przedsiębiorców z Trójmiasta. Bez bullshitu, bez sztywności.

Dołącz do PACZKI#rozmowybezkija z Piotrem Mezgierem - Inwestowanie bez chaosu. Co zrobić z pieniędzmi, które masz? — przyjdź za darmo →

Spis treści

  • VAT: nie zawsze go chcesz
  • Gdzie kończy się księgowy, a zaczyna doradca
  • Kiedy JDG przestaje się opłacać
  • Koszty, na które skarbówka patrzy pierwsze
  • Trzy rzeczy, które robią księgowość bezstresową

Powiązane artykuły

JDG czy spółka? Kiedy warto zmienić formę prowadzenia biznesu?

JDG czy spółka? Kiedy warto zmienić formę prowadzenia biznesu?

01.10.2026
Księgowy, który biega podwójne Ironmany. I co to ma wspólnego z twoją firmą

Księgowy, który biega podwójne Ironmany. I co to ma wspólnego z twoją firmą

24.07.2026
AI w firmie – od zachwytu do mądrego wdrożenia. Jak naprawdę wykorzystać sztuczną inteligencję w biznesie?

AI w firmie – od zachwytu do mądrego wdrożenia. Jak naprawdę wykorzystać sztuczną inteligencję w biznesie?

15.09.2026
„Za pół roku przestanę" — najdroższe zdanie w finansach przedsiębiorcy

„Za pół roku przestanę" — najdroższe zdanie w finansach przedsiębiorcy

08.09.2026
Twoje AI jest tak dobre, jak dane, które mu dajesz

Twoje AI jest tak dobre, jak dane, które mu dajesz

28.08.2026